Piękni dwudziestoletni - streszczenie
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
W tym czasie rozpoczął współpracę z „Trybuną Ludu”. Jako korespondent robotniczy, pisał o bolączkach i osiągnięciach swojego zakładu pracy. Po artykule o braku części zamiennych, długich postojach samochodów, ponownie zarzucono mu szkodzenie firmie. Koniec końców, Hłasko został zwolniony.

Na szczęście ktoś poznany w „Trybunie” znalazł mu pracę w Warszawskiej Spółdzielni Spożywców. Ten okres jego życia był bardzo ciężki. Na bazie musiał być o 4 rano, więc wstawał już o 2 w nocy. Razem z pomocnikiem, konwojentem i ładowaczem jechał na Zieleniak, gdzie już czekali badylarze ze swoim towarem (warzywami i owocami). W takich chwilach obserwował wyzysk chłopów, których towar przypisywano do I kategorii, a płacono za niego jak za III. Po powrocie do bazy o 19ej, byli już tak pijani, że Hłasko ledwo co pamiętał, jak dojeżdżali. Zawsze dawali stojącemu przy bramie zakładu policjantowi butelkę wódki…

Podobne przygody miał po przeniesieniu na rzeźnię. Tam też wszyscy pili i kradli:

Tam najciężej było kraść, ale kradło się i tam. Przy wjeździe na wagę kierownik rzeźni wypisywał wagę wozu, potem jechało się na halę okrężną drogą. Ja stawałem i mówiłem do pomocnika: „Zdzisiek, spuszczaj wachę”. Pomocnik kładł się pod wóz i otwierał kurek chłodnicy: w ten sposób wóz kładł się lżejszy o dwadzieścia kilko, tę różnicę inkasowaliśmy w mięsie. Potem, tuż za bramą rzeźni, nalewało się znów wody. Wreszcie ci z rzeźni skapowali; wtedy spuszczało się benzynę. Gdzie „odpalało” się mięso – te dwadzieścia kilo – pozostanie moją tajemnicą.


W rozdziale Wrocław, Obory, Wyspa róż Hłasko opowiada o swoim trzymiesięcznym pobycie we Wrocławiu, gdzie dostał – z pomocą Igora Newerly’ego - stypendium Związku Literatów Polskich. Na miejscu zamieszkał u wuja. Dzięki pieniądzom ze stypendium i honorarium za swoje opowiadanie Baza Sokołowska, opublikowane w czasopiśmie „Sztandar Młodych”, mógł pierwszy raz w życiu skupić się na samorozwoju. Chodził więc do teatru, dużo czytał, rozmawiał z ludźmi.

To w tym czasie zafascynował się twórczością Witolda Gombrowicza. Żeby wypożyczyć jego powieść Ferdydurke, musiał zastawić swój zegarek. Odwiedzał także kolegów z czasów, gdy pracował w Pagedzie. Jego nadzieje na serdeczne powitanie się nie sprawdziły: dawni kompani nie przyjęli go dobrze, ponieważ rozpoznali siebie w jego opowiadaniu wydrukowanym w gazecie. Hłasce było bardzo żal zerwanych przyjaźni, ponieważ z tymi ludźmi łączyły go wspólne przeżycia. Trzy lata temu, nielegalnie przez góry chodzili razem przez Czechosłowacką granicę, zanosili słoninę i spirytus, a przynosili papierosy i sztuczną biżuterię. Aby odwrócić uwagę WOP-istów, brali ze sobą kilka kotów, które potem puszczali w pobliżu psa strażników. W czasie, gdy zwierzęta się ganiały, oni przechodzili na czeską stronę i wymieniali towar. Co ciekawe, Czesi nigdy nie przekraczali granicy z Polską – Hłasko wciąż zastanawiał się dlaczego takie podróże były jednostronne.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 - 


  Dowiedz się więcej
1  Marek Hłasko - życiorys
2  Styl powieści „Piękni dwudziestoletni”
3  Główne wątki powieści „Piękni dwudziestoletni”



Komentarze
artykuł / utwór: Piękni dwudziestoletni - streszczenie







    Tagi: